Dzisiaj prezentujemy drużynę juniorów, która w tak efektownym stylu awansowała do ligi okręgowej juniorów. Przypomnijmy, że już drugi sezon z rzędu nasi brylowali w rozgrywkach klasy terenowej juniorów. Tylko dzięki niezrozumiałym (czytaj: nieżyciowym) przepisom, nie awansowali w ubiegłym roku do wyższej klasy rozgrywkowej. Jednak co się "odwlecze to nie uciecze'' i w tym roku kropka nad i została postawiona.
Przez cały sezon prezentowali oni równą formę, chociaż nie odbyło się bez wpadek. Do takich trzeba zaliczyć przegrane spotkanie z rywalem zza miedzy - Pogonią Świerzawa. W tym pojedynku totalnie zlekceważyliśmy przeciwnika. Ponadto mecz z Orłem Lubawka , za który ukarano nas walkowerem(gra nieuprawnionego zawodnika), świadczy o tym, że należy bardziej uważać na to, kto może grać lub nie i jest to pytanie skierowane bezpośrednio do opiekunów drużyny.
Były też spotkania bardzo dobre. Szczególnie mógł się podobać mecz decydujący o naszym awansie, w którym definitywnie pokazaliśmy, kto jest najlepszym w ,,lidze''.
Pojedynek przeciwko Bobrowi Marciszów, wygrany 4:2 był najlepszym w całym sezonie. Nasi pokazali w nim szczególną ambicję i wolę walki, potwierdzając n a boisku swoją supremację.
Dla przypomnienia strzelcy bramek dla naszej drużyny. Było ich sporo: 136 przy 32 straconych.
Dodatkowym osłabieniem jest także to, że wiek juniorski kończą też Wiciński, Sikora, Nowakowski, Dąbrowski oraz Załupka. Zapewne zasilą oni kadrę seniorów I drużyny.
Problem w tym, by tak znaczne ubytki jak najszybciej uzupełnić. Koniecznym jest sięgniecie po najzdolniejszych trampkarzy. Dodatkowe światełko w tunelu to fakt, że Repczyński i Małoszek zakończyli swoją przygodę w lidze okręgowej juniorów, grając na zasadzie wypożyczenia w Karkonoszach Jelenia Góra. Ponieważ są dalej zawodnikami Orła, trener Firlej bierze ich pod uwagę w swoich planach dotyczących rozgrywek w sezonie 2010 - 2011.
Wiadomo także , że liga okręgowa juniorów to już inny poziom, inne drużyny i dalekie wyjazdy. Jednak wiadomo, że tylko grając wśród najlepszych, można szlifować i podwyższać swoje umiejętności. A tego Orzeł potrzebuje, zwłaszcza I drużyna seniorów, bowiem eksperyment z II drużyną nie dał oczekiwanych efektów.
Z tego miejsca życzymy trenerowi i drużynie sukcesów, wierząc, że przygoda z ligą okręgową nie będzie tylko jednorocznym rekonesansem.